
Psychodietetyka online — czy przez ekran da się naprawdę pracować psychologicznie?
Czy przez ekran naprawdę da się pracować psychologicznie? Sama nadal bardzo lubię pracę w gabinecie i nie uważam, że konsultacja psychodietetyczna online i spotkanie stacjonarne są dokładnie tym samym. Ale po wielu spotkaniach online wiem, że ekran sam w sobie nie sprawia, że praca staje się powierzchowna. Dużo większe znaczenie ma to, co dzieje się podczas spotkania.
Jak wygląda praca na konsultacji online
Na konsultacji online, tak samo jak w gabinecie, zatrzymujemy się przy konkretnej sytuacji z ostatniego tygodnia. Rozkładamy ją na części: co się wydarzyło, jakie pojawiły się myśli, napięcie, emocje, potrzeby, co wydarzyło się później.
Patrzymy wspólnie na dzienniczek jedzenia. Rysujemy schemat błędnego koła. Przyglądamy się temu, co wydarzyło się przed epizodem objadania albo restrykcji. Szukamy momentu, w którym można było zareagować inaczej. Czasem pracujemy z konkretnym przekonaniem. Czasem bardziej z tym, co ktoś zauważa w ciele podczas rozmowy. Czasem dom daje dostęp do rzeczy, których w gabinecie nie ma.
W psychodietetyce jest jeszcze jedna rzecz, którą zaczęłam z czasem doceniać. Online często spotykamy się dokładnie w przestrzeni, w której dzieją się trudności. Ktoś opowiada mi, że wieczorami automatycznie sięga po przekąski — i siedzi właśnie na kanapie, na której zazwyczaj to robi. Ktoś mówi, że trudno mu przygotować sobie coś do jedzenia w pracy — i może od razu pokazać, jakie ma tam warunki.
Możemy zajrzeć do lodówki, opakowania produktu, aplikacji, dzienniczka albo zdjęć posiłków. Nie po to, żeby kogokolwiek kontrolować, tylko żeby mniej opierać się na pamięci i bardziej pracować na tym, co rzeczywiście dzieje się w codziennym życiu. To potrafi być bardzo użyteczne.
Dla kogo online, a dla kogo gabinet
Dla części osób łatwiej jest zacząć mówić u siebie. Widzę też, że niektórym osobom łatwiej jest poruszać trudne tematy, kiedy siedzą we własnym pokoju. Mogą mieć obok koc, herbatę, swojego psa.
Dla innych działa dokładnie odwrotnie. Dom oznacza partnera za ścianą, rodziców w drugim pokoju, pracę otwartą w kolejnej karcie przeglądarki albo poczucie, że cały czas są „w swoim zwykłym dniu”. I to też jest ważna informacja.
Nie każdemu łatwiej pracuje się online. Największym problemem często nie jest ekran, tylko brak przestrzeni. Konsultacja online działa dużo gorzej, kiedy odbywa się pomiędzy innymi rzeczami. Pięć minut wcześniej spotkanie w pracy. W tle przychodzą powiadomienia. Za drzwiami ktoś chodzi. Po konsultacji od razu trzeba wrócić do obowiązków.
W gabinecie część tego przejścia tworzy się automatycznie. Trzeba wyjść z domu, dojechać, wejść do pokoju, a później z niego wyjść. Online trzeba trochę bardziej świadomie zadbać o takie warunki.
Dlatego dużo ważniejsze od dobrej kamery jest dla mnie to, czy osoba może przez tę godzinę mówić swobodnie. Czy ma względną prywatność. Czy może odłożyć telefon. Czy nie musi pilnować, żeby ktoś za ścianą czegoś nie usłyszał. I czy po spotkaniu ma choć kilka minut, zanim wróci do reszty dnia.
Najbardziej interesuje mnie więc pytanie: w jakich warunkach tej konkretnej osobie będzie łatwiej pracować?
Regularność też ma znaczenie
Jest jeszcze bardzo przyziemna strona konsultacji online. Łatwiej zmieścić je w życiu. Nie trzeba doliczać godziny na dojazd. Spotkanie może się odbyć podczas wyjazdu, przeprowadzki czy bardziej intensywnego okresu w pracy. I czasem ma to większe znaczenie, niż mogłoby się wydawać.
Bo jeśli dzięki temu możemy spotykać się regularnie, wracać do tego, co wydarzyło się od poprzedniej konsultacji i stopniowo coś zmieniać, forma online może naprawdę dobrze służyć pracy. Nie dlatego, że jest wygodniejsza. Tylko dlatego, że faktycznie pozwala tę pracę kontynuować.
Dużo ważniejsze od tego, po której stronie ekranu siedzimy, jest dla mnie to, czy możemy w tych warunkach zrobić coś, co rzeczywiście będzie dla Ciebie pomocne.


